PIS logo
Skarżysko-Kam.
ul. Sikorskiego 20/227 26-110 Skarżysko-Kam. Tel 512 293 747

Kielce
Biuro Poselsko-Senatorskie
al. IX Wieków Kielc 2a 25-516 Kielce

„Prywatne zyski, państwowe i społeczne straty” – rzecz o Marywilu.

Próbując scharakteryzować filozofię gospodarczą III Rzeczypospolitej można ze spokojnym sercem sięgnąć po myśl: „prywatne zyski, państwowe straty”. Przykład doskonały, to koncesje autostradowe, gdzie prywatni inwestorzy na wypadek, gdyby na autostradzie ruch był mniejszy, niż planowany i przynoszący zysk, żądali aby ich stratę pokrywał skarb Państwa, czyli żeby płacił za nie korzystające z autostrady samochody. Wersja zmodyfikowana polegała na tym, że gminy i dyrekcje drogowe nie mogły remontować alternatywnych wobec płatnej autostrady dróg, tak aby nie umniejszać zysku prywatnego właściciela autostrady. Wszystko to działo się przy akompaniamencie stale powtarzanych haseł: „prywatne lepsze od państwowego”, „państwowy właściciel – złodziej, a prywatny to przedsiębiorca”. To spustoszenie myślenia o gospodarce i ekonomii jeszcze długo będzie ciążyło nad naszym społeczeństwem.

Sprawa naszego suchedniowskiego „Marywilu” jest doskonałą ilustracją wypaczenia procesów gospodarczych w Polsce. Oto spółka, która od momentu komercjalizacji w roku 1998, aż do roku 2006 generowała straty. Warto tu jednak zrobić coś, nad czym często ekonomia III RP się nie zastanawia. Rozróżnić pojęcie straty i niejako dokładnie sprawdzić co to za strata i skąd się bierze. Nie można tylko sprowadzać straty do kategorii ekonomicznych, czyli oceny tego czy zysk jaki przynosi przedsiębiorstwo jest większy od kosztów. Jeśli bowiem przedsiębiorstwo przynosi straty, ale równocześnie daje pracę lokalnej społeczności, a straty są powodowane tam koniunkturą międzynarodową i istnieje szansa, że ta koniunktura się zmieni i przedsiębiorstwo zacznie przynosić zysk, to takie przedsiębiorstwo należy utrzymywać. Tu koniecznym jest także zwrócenie uwagi na czynnik czasowy, w jakim czasie liczyć straty: w ciągu tylko jednego roku, czy w ciągu 10 lat? Służąc przykładem gospodarstwa rolnego i oceniając jego zyskowność tylko od momentu zasiewu do przednówka też można wykazać, że gospodarstwo jest niedochodowe. Ale tu żeby do takiego myślenia dojść, należy odejść od tego ulubionego podziału III RP na liberałów i na socjalistów, bo to wyjaśnieniu zjawisk ekonomicznych nie służy.

Gdy w Marywilu w roku 2006 wymieniono Zarząd, a działo się to za rządów partii którą mam zaszczyt reprezentować – Prawa i Sprawiedliwości, okazało się, że Marywil nie tylko potrafi przynosić zyski, przygotować i przeprowadzić proces układowy, ale także unowocześniać się, równocześnie nie doprowadzając do zmniejszenia liczby pracowników. Można. Spółka akcyjna będąca własnością Skarbu Państwa przynosi zysk i odprowadza go do Skarbu Państwa. Przynosi zysk także w tym, że daje pracę obywatelom Państwa i Państwo nie musi dawać swoim obywatelom upokarzających zasiłków, czy patrzeć na kolejnych emigrantów, tylko może być dumne, że obywatele sami zarabiają na siebie. Obywatel, który ma pracę, który jest w stanie się utrzymać i utrzymać swoją rodzinę, który ma jakiś cel w życiu, jest obywatelem, który może uczyć się demokracji i jak to ładnie nasze elity określają „ścigać zachód”. Nigdy nie odwrotnie. Bezrobotnymi demokracji nie zbudujemy, ani zachodu nie dościgniemy.

Politycy PO i PSL wychodzą jednak z innego założenia. Prezesa, który niejako wyprostował Marywil odwołują w 2009 roku. W styczniu 2010 roku wespół ze ŚP Przemysławem Gosiewskim i innymi świętokrzyskimi posłami Prawa i Sprawiedliwości składamy interpelacją do Ministra Skarbu w sprawie sytuacji w Marywilu. Odpowiada na nią Minister Jan Bury z PSL. Odpowiada tak, jak wymagają tego zwyczaje III RP. Długo, z podaniem licznych przepisów prawnych, zasad, dyrektyw, reguł i legalności. Najmniej w tym wszystkim konkretnego człowieka i obywatela. Ale III RP chyba odeszła od starorzymskiej zasady iż wszelkie prawa dla ludzi są tworzone. Zasady i reguły stoją ponad człowiekiem. Dlatego też rozpoczęty proces prywatyzacyjny jest oceniany pod względem legalności, a jest legalny wszak to element zatwierdzonego przez Rząd programu. Jest w zgodzie z ustawą i zasadami płynącymi z ustawy.

Na pytanie, dlaczego spółkę chce się sprzedać poniżej jej wartości, to znaczy wartości zakładu i znajdujących się w nim materiałów, minister odpowiada, że wycena spełnia warunki przewidziane w Rozporządzeniu.

Na pytanie co z pracownikami, minister przerzuca odpowiedzialność na nowych właścicieli. Wszak Skarb Państwa po sprzedaży umyje ręce, a jak zwolnieni pracownicy przyjdą po zasiłki, to już sprawa resortu pracy.

Jeden z zarzutów pod adresem odwołanego Prezesa spółki brzmiał: „brak innowacyjności w działaniach na rzecz poprawy kondycji spółki”. Ciekawe, czy te działania innowacyjne, to na przykład jakaś szeroka akcja reklamowa, przy której mogłyby zarobić agencje PR, często licznie powiązane z politykami PO, albo wydanie iluś tam pieniędzy na zakup bezużytecznych Know-How. Ot chociażby kupno tzw. „marki” od jakiegoś zagranicznego przedsiębiorstwa. Wszak niektórym się zdaje, że jak produkt będzie sprzedawany przez Marywil SA Suchedniów, to będzie on gorszy od takiego samego produktu sprzedawanego pod szyldem z dodatkiem wielu obco brzmiących nazw z końcówką LTD czy GmBH.

Jest rok 2013. Nie wiem co będzie dalej z Marywilem. Od września 2012r załoga jest na przestoju. Problemem nie jest tylko to, że obecny Rząd chce koniecznie Marywil sprywatyzować. Problemem nie jest tylko panujący na świecie kryzys gospodarczy. Problem Marywilu, to zdecydowanie szersze zjawisko, które nazwać można brakiem doktryny naszego Państwa. Brakiem odpowiedzi na pytanie, czy nasze Państwo jest po to, abyśmy mogli w nim żyć, czy po to, aby ktoś mógł na obywatelach zarabiać pieniądze. Wyniki wyborcze zdają się sugerować, że większość Polaków żywi nadzieję, że to im się uda być tymi zarabiającymi. Póki tego myślenia nie uda się odwrócić, uciec do spłaszczania zjawisk ekonomicznych, to zawsze się znajdzie ktoś kto będzie wyciągał tą najbardziej ulubioną receptę III RP na wszystko: prywatyzację, chociaż jej bardziej prawidłowa nazwa w Polsce winna brzmieć: prywata.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.